BLOGERKI MODOWE TO PUSTE DZIEWUSZKI

Medialna popularność blogerek modowych jest stosunkowo młodym zjawiskiem w naszym showbiznesie. Wokół szafiarek, jak się je pogardliwie określa, narosło wiele mitów. Mówi się, że ich miesięczne zarobki wynoszą nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nieco prawdy o blogerkach odsłonił w moim wywiadzie Michał Witkowski.

Nie jestem fanem blogerek zajmujących się modą. Uważam, że są to osoby przereklamowane. Robią wokół siebie dużo szumu po to, aby istnieć w mediach plotkarskich i brylować na pokazach mody. Niewiele z nich naprawdę zna się na modzie. Często piszą i pokazują nie to co im się podoba, ale to, co proponowane jest im za darmo lub o wiele rzadziej, za drobne opłaty. Są medialnym zjawiskiem, które za jakiś czas przestanie funkcjonować.

Podobnego zdania jest pisarz Michał Witkowski, który postanowił wejść w świat mody jako „blogerka modowa Miss Gizzi”. W showbiznesie znany jest z fantazyjnych kreacji i bezkompromisowych opinii. W moim wywiadzie, którego udzielił dla serwisu Wideoportal.pl, wyjątkowo ostro skrytykował szafiarki z Jessiką Mercedes na czele.

witkowski_michal_030814

Michał Witkowski / fot. Marcin Gregorczyk (Wideoportal.pl)

- Dlaczego tak ostro wypowiadasz się o blogerkach modowych? Dlaczego ich nie lubisz?

Zacznijmy od tego, że to nie są żadne blogerki modowe, tylko puste dziewuszki, które chcą być gwiazdami. No i nawet czasem są, bo u nas jest o to bardzo łatwo. Wystarczy pić szampana w łóżku i nie płacić za nic na całym świecie oraz wysyłać inne tego typu newsy. Natomiast na świecie blogerka modowa to jest ktoś ważniejszy od „Vogue’a”. One na swoich portalach są pierwsze. Pierwsze znają trendy, a nawet je tworzą. To jest ciężka robota. Tam non stop są nowe sesje, non stop relacje z pokazów mody, wywiady. To jest absolutnie ktoś naprawdę do przodu. Natomiast u nas blog to jest tylko pretekst, żeby móc pokazywać: „o, jaka jestem bogata, ile mam butów i w ogóle”. To nie o to chodzi.

- Które blogerki modowe według Ciebie są „pierwsze do odstrzału”?

Oczywiście Jessica Mercedes, dlatego, że najmniej robi w modzie, a najwięcej szpanuje i najwięcej się lansuje. To jest przykre. Wszyscy lubimy się lansować. Dobrze, ja się polansuję, ale przynajmniej zrobiłem jakąś stylówę. A Jessiki stylówy to jest biała sukienka i rozpuszczone włosy. To nie tak jak u mnie pierścionek pasuje do „ganu” (pokazuje na trzymany karabin-zabawkę – przyp. autora).

- Rozumiem, że idą na łatwiznę i oczekują „gratisów”.

Powiedzmy szczerze, gratisy to one mają już gdzieś. Z gratisami jest tak, że najczęściej dostajesz jakieś rzeczy, których nie używasz, bo jesteś na sto razy wyższym poziomie konsumpcji. Co osobie, która ma torebki Chanel po H&M-ach? Jeszcze ich nie było w formie plemników, a ja już miałem Hermesy, bo mieszkałem w Szwajcarii w ‘91 roku i byłem dziewczyną milionera. To jest zupełnie inny świat.

witkowski_michal_macademian_girl_140214

Macademian Girl, Michał Witkowski / fot. Andrzej Sałkiewicz

- Czyli po prostu chodzi im o pusty lans.

Od razu widać kto się interesuje modą. Macadamian Girl powiedziała mi kiedyś, że nigdy nie była w vitkAcu (ekskluzywny warszawski dom mody – przyp. autora). Ona robi stylówy kolorystyczne, nie snobistyczne. Nie chodzi jej o metki, tylko o to, żeby wszystko do siebie pasowało. Nie opuszcza w Łodzi pokazów, na których nie ma fotografów. Chce mieć całościowy ogląd tego, co się dzieje w modzie. To dla mnie jest rzeczywiście blogerka. Ona się tym interesuje, powinna jeszcze więcej, jeszcze bardziej. To jest dobry trop. Poza tym  . Kilku facetów jest kompetentnych. Nie są żadnymi „blogerkami”. Po prostu mają blogi, na których piszą kompetentne recenzje.

- Myślisz, że to prawda, że one tyle zarabiają?

Nie, to nie jest prawda. One same mówią za kulisami: „o, słyszałam, że podobno mam dostać jakieś pieniądze na tej imprezie, ha ha ha, na Pudelku…”. I się śmieją z tego, ale tego nie prostują, bo to jest tylko woda na ich młyn. Ja na przykład nie zarobiłem nigdy na modzie ani grosza. I wcale się tym nie martwię, bo zarabiam dużo na literaturze, jak wiadomo, więc co mnie to obchodzi.

Maffashion, jedna z najbardziej znanych polskich blogerek modowych o swoich zarobkach i marce odzieżowej.

PIRÓG WYCIĄGA GEJÓW Z SZAFY

Niby przypadkiem, niby od niechcenia tancerz-celebryta wskazał znanych facetów podejrzewanych są o homoseksualizm. Dlaczego? Bo nie chce, żeby się ukrywali. W ten sposób promuje swoją książkę.

Michał Piróg jest zdeklarowanym gejem. Nie ukrywa się, więc stwierdził, że homo zasiedlający media, showbiznes i politykę też powinni się ujawnić. W wywiadzie dla „Wprost” zasugerował, że odmienną orientację posiadają: Mateusz Damięcki, Krzysztof Ibisz, Robert Rozmus, Sławomir Zieliński, zaś Kuba Wojewódzki miał romans z Tomaszem Kammelem. I przypadkiem większość z nich mieszkała obok niego. Nie chciał przyznać się tylko do własnego związku z Piaskiem. Wcześniej pisano, że zawarli pakt milczenia i żaden drugiego nie wyda.

Od rozrywki przeszedł do polityki. Zarzucił prawicowym posłom obłudę. Stwierdził, że wielu z nich to ukryci geje. Potępiają homoseksualizm, a zaraz potem jadą do agencji towarzyskiej, w której zabawiają się z panami. Niby mimochodem wymienił członków LPR – Romana Giertycha i Wojciecha Wierzejskiego. Nie odpuścił też samemu prezesowi PiS – Jarosławowi Kaczyńskiemu. Wspomniał o spotkaniach rzekomo proponowanych mu przez agenta Tomka. Nie darował nawet Władimirowi Putinowi.

W ten sposób Michał promuje swoją autobiografię „Chcę żyć”. Książkę napisała Iza Bartosz, ta sama, która wcześniej opublikowała biografię Katarzyny W. „Wybaczcie mi”. Ciekawe, czy tym razem będzie równie łzawo? Wyciąganie kolegów na siłę z szafy wydaje się tanim chwytem promocyjnym. Jeśli będą chcieli, to sami o sobie opowiedzą. Uszanujmy to, że czyjaś orientacja seksualna jest sprawą intymną i drugiemu nic do tego. Zwłaszcza, że te osoby mogą mieć potem kłopoty, bo w Polsce tolerancja dopiero kiełkuje. Rozumiem, że Michał Piróg jest nieco zdesperowany. Udział w „Tańcu z gwiazdami” nie wypalił, zaś z TVN-u dostał jedynie propozycję nakręcenia filmu dokumentalnego. Może nie będzie miał dużo okazji, żeby promować książkę o sobie. Ale to nie znaczy, że trzeba grzebać kolegom w majtkach i robić za nich zbiorowy coming out.

W kręgach branży rozrywkowej niewiele osób się ukrywa. Większość wie, jaka jest orientacja kolegi czy koleżanki. I nikt nie robi z tego dziwowiska. Wielu piosenkarzy, aktorów, reżyserów, dziennikarzy kocha mężczyzn. Prawie wszyscy projektanci mody są gejami. Można wymieniać dalej – fryzjerzy, styliści, modele, asystenci gwiazd.  Nie zgodzę się jednak z Michałem Witkowskim, który powiedział, że geje, których spotyka w tym świecie, są przychylnie nastawieni, bo też jest  z „branży”. To środowisko, w którym panuje zazdrość, zawiść i pomówienia. Jeden drugiemu podłożyłby świnię, żeby tylko mu zaszkodzić. Podobna sytuacja panuje wśród heteroseksualistów. Taka jest nasza polska mentalność. Daleki jestem od generalizowania, bo wśród gejów zdarzają się naprawdę fajne osoby.

Inaczej należy podchodzić do homoseksualizmu w polityce. I tu się z Michałem zgodzę. W partiach prawicowych aż cuchnie homofobią. Tam roi się od homo, którzy co innego mówią, a co innego robią. Uważam jednak, że przypadki chodzą po ludziach. Wielu parlamentarzystów prędzej czy później odsłoni swoje prawdziwe oblicze. I wtedy będzie wielki wstyd.

Więcej: Michał Piróg nie wstydzi się, że jest gejem i żydem.

Piróg o swojej znajomości z Piaskiem.