ZABIĆ DLA SŁAWY

Ludzie pożądali sławy od wieków. Dzisiaj jej zdobycie jest bardzo proste. Przerażająco proste.

 

Rośnie liczba osób, które za wszelką cenę chcą być bogate, mieć władzę, a nade wszystko sławę. Sławy nie należy mylić z popularnością, bo tę zdobyć jest łatwiej. W moim życiu spotkałem się z wieloma osobami, które chciały być znane tylko z tego, że są znane. W zupełności wystarczyła im taka krótka, 15-minutowa popularność. Satysfakcję dostarczyło zwykłe pozowanie na ściankach podczas imprez.

 

Niektórzy nie chcą być celebrytami. Taka popularność nic dla nich nie znaczy. Chcą być sławni. Chcą być we wszystkich mediach. Aby tego dokonać, zdolni są do wszystkiego. Do czasu Internetu sławą mógł być obdarzony tylko ktoś, kto dokonał czegoś szczególnego w którejś z dziedzin życia – choćby w nauce, kulturze, polityce, religii, biznesie czy sporcie.

 

Dzisiaj jest inaczej. Dzisiaj pojęcie sławy zdewaluowało się. Żeby być na ustach przez lata, wystarczy że kandydat na osobę sławną dokona tylko jednego czynu, za to drastycznie negatywnego. Już w starożytności takim niecnym czynem wsławił się szewc Herostrates, który spalił wspaniałą świątynię Artemidy w Efezie. Po tym wydarzeniu, zakazano wspominać jego imię. Wyłamał się tylko jeden z historyków i w ten sposób Herostrates osiągnął to, czego chciał – jego imię będzie znane na wieki.

 

Dziś milczenie o kimś, kto dokonał przerażającego czynu jest niemożliwe. Doskonale wiedzą o tym ci, którzy dopuszczają się zbrodni. Niedawno ukazała się książka o Andersie Breiviku „Jeden z nas”. Jeden z największych morderców ostatnich lat doszedł do wniosku, że wystarczy, aby zabił 12 osób i usłyszy o nim świat. W końcu zabił aż 77 przypadkowych, niewinnych ludzi. Nigdy nie wyjdzie z więzienia, ale jego nazwisko zna każdy.

 



 

Również Andreas Lubitz powtarzał, że kiedyś wszyscy będą znali jego imię. To z potrzeby sławy, spowodował katastrofę airbusa w Alpach, podczas której zginęło 149 osób i on sam. Śmiem twierdzić, że również jedną z przyczyn masakry w szkole w Columbine, była chęć zdobycia sławy. Dwóch chłopaków, z zimnym okrucieństwem zabiło z broni palnej 12 swoich kolegów i koleżanek oraz raniło 24 inne osoby. O ich makabrycznym wyczynie powstało wiele filmów dokumentalnych, film fabularny, a nawet piosenka.

 



 



 

Ta przemożna chęć zostania kimś słynnym za wszelką cenę, nawet kosztem życia innych ludzi, jest przerażająca. Doszło do odwrócenia wartości. Ludzkie życie powinno być świętością. Tymczasem dla potrzeby zdobycia sławy, szaleńcy decydują się zabijać i samemu zginąć.

 

Wszystko wskazuje na to, że ten ponury trend może się rozwinąć. Specjaliści twierdzą, że wszelkiej maści terrorystom zależy przede wszystkim na rozgłosie. Do zdobycia popularności przyczyniają się przede wszystkim media. W końcu każda zła informacja przyciąga odbiorców. W pamiętnym, proroczym filmie „Urodzeni mordercy”, dziennikarze śledzili każdy krok pary morderców uczestniczącej w śmiertelnym rajdzie po Stanach. Od filmowej fikcji do realnego życia jest dziś bardzo blisko.

 

Jeśli nie chcemy doświadczać kolejnych tragedii w imię źle pojmowanej sławy, zróbmy wszystko, aby informować o nich bez potęgowania zbędnych emocji. Stwórzmy system, który by takim zapędom przeciwdziałał. I bądźmy czujni na każdym kroku. Nie warto przekraczać wszelkich granic. Słynnym powinien być człowiek z bagażem wybitnych osiągnięć, a nie ten, który ze szczególną bezwzględnością zabił drugiego człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>