EDYTA KONTRA PAULLA

Nowa piosenka i teledysk Edyty Górniak „Your High” nie wróżą dobrej płyty artystki. Niezbyt ciekawą sytuację u diwy ma okazję wykorzystać jej konkurentka, często z nią kojarzona – Paulla.

gorniak_edyta_paulla_030614fot. Marcin Gregorczyk (Wideoportal.pl)

Edyta Górniak przez wiele miesięcy podsycała nadzieję na jej pierwszy od wielu lat hit. Najpierw zapowiadała, że piosenka wraz z nowym krążkiem ujrzy światło dzienne jesienią ubiegłego roku. Gwiazda szybko porzuciła plany wydawnicze i zajęła się pracą trenerską w „The Voice of Poland”. Premiera utworu została przełożona na Sylwestra. Jak sama artystka przyznała, podczas koncertu było za zimno na wykonanie energetycznego kawałka. W końcu przyszła wiosna i wreszcie usłyszeliśmy „Your High”. Cóż za rozczarowanie. Wbrew zapowiedziom utwór nie jest w stylu „elektro-pop”. Przypomina raczej produkcje disco z zamierzchłych lat 80. Tylko w odróżnieniu od ówczesnych nagrań, wpada jednym uchem, a drugim wypada.

Jeszcze gorzej ma się rzecz z teledyskiem. To miała być światowa produkcja nakręcona w Stanach Zjednoczonych. Rzeczywiście, w pierwszych sekundach zapowiada się ciekawie. Przechadzającą się poboczem drogi kobietę zaczepiają przejeżdżający obok młodzi mężczyźni. Samotna lady okazuje się być naszą polską Edytą. Jest jednak ciut niepodobna do siebie. Zrobiona na nastolatkę, w młodzieżowej kurtce i dżinsach, ze zmienioną w dziwny sposób twarzą, z pewną nieśmiałością wsiada do samochodu nieznajomych. Nie rozumiem tej koncepcji. Może Górniak uważa, że w USA jest tak znana jak w Polsce i dla niepoznaki musi się przebierać za kogoś innego? Klip zaczął się ciekawie, a skończył banalnie. W końcówce chłopcy uczą Edytę kierować samochodem. A w tle widzimy wyeksploatowane w stu innych klipach obrazki z amerykańskich ulic i nocnych klubów.

Na twórczej niedyspozycji E.G. może skorzystać jej konkurentka. Paulla w moim wywiadzie zapowiedziała swoją trzecią płytę. Wreszcie ma realną szansę, aby ostatecznie zerwać z opinią kopii Edyty Górniak. Warto przypomnieć sobie jej dwa pierwsze albumy „Nigdy nie mów zawsze” oraz „Sekret wiecznej miłości”. Piosenki umieszczone na tych płytach są bezwzględnie lepsze niż dwie ostatnie muzyczne produkcje diwy – „E.K.G” oraz „My”.

Paulla zaczynała swoją karierę między innymi wykonując repertuar Edyty. W pewnym momencie ich kariery zbiegły się w tym samym punkcie. Edyta nagrała chilloutowy kawałek „Lunatique”. Jednak szybko zmieniła plany (który to raz w jej karierze) i zaniechała nagrania całej płyty o podobnym do utworu, nieco zmysłowym charakterze. Własną wersję „Lunatique” nagrała również Paulla. Obie wersje znalazły się na płycie zespołu Mathplanete. Możecie je porównać poniżej.

Dzisiaj Edyta Górniak, tak jak wiele polskich artystek, nie ma pomysłu na siebie. Ani na swój repertuar, ani na swój wizerunek. Mimo to nadal chce istnieć w showbiznesie i w mediach. Wybrała więc karierę gwiazdy programów rozrywkowych –  czasami jako jurorka, a nawet tancerka. Istnieje jako bohaterka tabloidów oraz prasy kolorowej. Sama podsyca zainteresowanie swoim życiem prywatnym, a potem się z tego próbuje wycofywać. To ryzykowna gra z odbiorcami. Nie można wielokrotnie opowiadać o byłych partnerach, a kiedy pada pytanie o ślub, zmieniać temat. Nie można być jednego dnia celebrytką, a następnego artystką. Ludzie potrafią błyskawicznie wyłapać najmniejszy fałsz. Jedna z jej konkurentek już się o tym przekonała.

Paulla natomiast skrzętnie unika mediów i salonowych imprez. Woli być znana ze swojego repertuaru, a nie z plotek. W czerwcu powróci w duecie z Garou. Oboje zaprezentują ten nastrojowy utwór w sierpniu podczas festiwalu w Sopocie. Pod koniec wywiadu Paulla powiedziała znamienne słowa: „Im więcej ktoś osiągnął, tym bardziej jest skromny. A w drugą stronę, im mniej znaczysz, tym wyżej głowę zadzierasz”. Święte słowa. Takiego zdrowego podejścia do życia życzę wszystkim, którzy chcą na siłę brylować w mediach. Nie zapomnijcie kim naprawdę chcecie być.

Edycie oraz wszystkim Czytelnikom mojego bloga dedykuję moją ulubioną piosenkę Paulli „I prosto w serce”.