CIEMNE STRONY MODELINGU

Zostać zawodową modelką to marzenie tysięcy dziewcząt. W świecie modelingu czeka na nie wiele niebezpieczeństw. To tylko jedna strona medalu. Wiele z nich zrobi bowiem wszystko, aby zdobyć upragnioną pracę, pieniądze i popularność.

Większość dziewczyn pragnących zaistnieć na wybiegach i sesjach modowych odpada w przedbiegach. Trzeba wiele wytrwałości, aby poradzić sobie w tym trudnym świecie. Przede wszystkim, należy stale dbać o swój wygląd i wagę. A to nie jest łatwe. Do legendy przeszła już dieta modelek żywiących się watą nasączoną sokiem. Jak niełatwo utrzymać prawidłowe rozmiary, doskonale wie Ania Bałon, która co rusz zmienia swoje kształty.

balon_anna_111113fot. Marcin Majewski (Wideoportal.pl)

Michał Piróg o szansach Ani Bałon i innych „top modelek”.

Wiadomo, że prawdziwą karierę w tym fachu robi się za granicą. Która z modelek nie chciałaby być tak rozchwytywana przez słynne domy mody jak Anja Rubik? Co z tego, skoro dla wielu panien zagraniczne wybiegi pozostają tylko w sferze marzeń. Z prozaicznego powodu – nie znają angielskiego. Pamiętacie zwyciężczynię pierwszej edycji „Top model”? Paulina Papierska nie potrafiła porozumieć się z zagranicznymi fachowcami w żadnym obcym języku. Zamiast ruszyć na podbój wielkich modowych rynków, musiała poświęcić cenny czas na kurs angielskiego. Podobnie było z Marcelą Leszczak, która dopiero niedawno powiedziała mi podczas wywiadu, że opanowała ten język. Tak w 60 – 70 procentach. A to z powodu chłopaka-cudzoziemca, z którym przecież jakoś musi się porozumiewać.

Marcela Leszczak o „Miłości na bogato” i karierze modelki.

Poważniej wygląda sprawa wykorzystywania modelek. Kilka dziewczyn opowiadało mi, że chcąc zrobić medialną karierę, musiały podpisać z jedną z agencji niekorzystną dla nich umowę. Przez to każda uziemiona jest na kilka lat. Nie mogą nic zrobić bez zgody agencji, która zresztą nie dostarcza im zbyt wielu propozycji. Za zerwanie kontraktu grozi wysoka kara finansowa. Te, którym udało się zakończyć współpracę, są blokowane przez agencję u niektórych projektantów.

Bardziej głośno jest o innych, mniej formalnych sposobach wykorzystywania modelek. Pamiętacie seks aferę z udziałem Joanny B., podobno organizującej zagraniczne wyjazdy dziewczyn? Na miejscu okazywało się, że spełniały rolę dam do towarzystwa. Musiały zabawiać biznesmenów i innych szejków. Podobne rzeczy działy się na terenie naszego kraju w przeszłości. Niektóre fakty ujawnił gangster Masa. - To nie tajemnica, że w latach 90. „Pruszków” kontrolował firmę organizującą Miss Polski. I kandydatki, które chciały wygrać, wejść do finału, miały obowiązek właścicieli zadowalać – powiedział w wywiadzie udzielonym „Super Expressowi”.

Wybory miss to temat na odrębny tekst. Przy okazji, warto zastanowić się, dlaczego nie odbyły się wybory Miss Polonia 2013? Paulina Krupińska nie może przecież dźwigać korony do końca życia. A propos Pauliny, wiele osób miało nadzieję, że osiągnie sukces podczas ubiegłorocznych wyborów Miss Universe. Złudne nadzieje. Mamy tyle pięknych dziewczyn, a od 25 lat żadna nie została Miss, na którymś z prestiżowych zagranicznych konkursów. Ciekawe dlaczego?

Nieco kulisów odsłoniła Dorota Wodzińska. Ta uznana kreatorka fryzur gwiazd dwukrotnie pracowała podczas wyborów Miss Universe. W moim wywiadzie ujawniła, że wiele Miss z poszczególnych państw niezwykle intensywnie starało się o względy Donalda Trumpa. Słynny miliarder sprawuje bowiem pieczę nad całym konkursem. A dziewczyny były niezwykle nachalne i wcale nie kryły się z intymnymi umizgami.

wodzinska_dorota_waligorska_magdalena_130114

fot. Jarosław Rulski (Wideoportal.pl)

Dorota Wodzińska o kulisach Miss Universe.

Również niektóre polskie kandydatki na modelki są podobnie zdeterminowane. Aby dostać się do tego fachu, są w stanie zrobić bardzo wiele. Wbrew pozorom, większość z nich nie ma nic wspólnego z zahukanymi gąskami, na które czeka stado wygłodniałych wilków. One potrafią dopiąć swego. Oczywiście, jeśli spełniają dwa podstawowe warunki – doskonale kontrolują swoją wagę i znają angielski. Tym bardziej podziwiam takie modelki jak Ania Piszczałka, które nie muszą stosować żadnych sztuczek, aby zrobić karierę nie tylko w Polsce, ale również w samym Mediolanie.

Ania Piszczałka o swojej karierze, sukcesach i problemach.

PIERSI KONTRA KOBIETA Z BRODĄ

Ekipa Donatana i Cleo przeceniła swój spryt. Nie wzięto pod uwagę, że tym razem podczas finału Eurowizji ważniejsza od upolitycznienia konkursu okaże się polityczna poprawność.

Nie przepadam za piosenkę „My Słowianie”. Zrobiono ją pod publiczkę i jest zdecydowanie przereklamowana. Mimo to wydawało się, że doskonale wpisuje się w eurowizyjne kanony. Eurowizja to przecież festiwal kiczu i największy europejski cyrk na kółkach. Pomysł, aby połączyć hip hop z cepelią i wyeksponowaniem kobiecej seksualności miał być strzałem w dziesiątkę. I rzeczywiście, show w wykonaniu Cleo i jej zmysłowych koleżanek prosto z łowickiej wsi, idealnie wpisał się w kanony konkursu. Został zauważony w całej Europie.

W dziesiątkę trafiła reprezentantka Austrii – Conchita Wurst. Pomysł był nieco ryzykowny. Kobieta z brodą jednoznacznie kojarzy się z cyrkiem. Podczas Eurowizji występowali już transwestyci, ale na ogół w formie zamierzonej parodii. Występ Conchity był na poważnie. Nie wiem, czy Eurowizja jest dobrym miejscem na propagowanie idei tolerancji wobec środowiska LGTB – lesbijek, gejów i transwestytów. Austriacka drag queen właśnie z tego powodu pojawiła się z owłosieniem na twarzy.

Trzeba przyznać, że jej wykon był świetny. Eurowizyjna publiczność uwielbia takie podniosłe, pełne emocji ballady jak „Rise like a Phoenix”. W bardzo podobny sposób 20 lat temu Edyta Górniak zaśpiewała „To nie ja” i prawie wygrała. Przypuszczałem, że Conchita, podobnie jak kiedyś Edyta, zajmie drugie miejsce. A Donatan i Cleo zmieszczą się w pierwszej piątce. W tym roku wprowadzono jednak niezwykle istotną zmianę w konkursie Eurowizji. Głosy widzów z danego państwa to 50 procent całego głosowania. Druga połowa to głosy krajowego jury. Uważam, że taki sposób głosowania jest nieobiektywny. W końcu, jest to konkurs przeznaczony dla widzów czy telewizyjnych decydentów?

Gdyby liczyły się tylko głosy oddane przez widzów, nasi reprezentanci zajęliby piąte miejsce. W wyniku podwójnego głosowania znaleźli się zaledwie na 14. Dlaczego tak nisko? Polski występ odebrany został przez jurorów jako seksistowski i prostacki. Takie głosy pojawiały się w zagranicznych mediach już wcześniej. Z pewnością jurorzy śledzili wypowiedzi uczestników Eurowizji w mediach. Wiedzieli więc, że Donatan uparcie twierdził, że nie chce wygrać i w dodatku publicznie wyśmiewał Wurst.

Jak widać Europa podąża w innym kierunku niż chciałby Donatan. I zdecydowanie nie są to polskie piersi. Conchita wygrała, nie tylko dlatego, że miała nietypowy wizerunek, ale dlatego, że walczy o prawa osób LGTB. I jej wykon był po prostu świetny. Natomiast polska praczka i ubijaczka masła zostały odebrane jako „niewolnice z polskiej wsi”. Kusiły ponętnie swoim ciałem, bo w inny sposób nie potrafiły zwrócić na siebie uwagi. Szkoda tylko, że przez pokrętny sposób głosowania nie znaleźliśmy się wyżej. Na Eurowizji liczą się tylko dwie sprawy – zostać numerem jeden i zostać zapamiętanym. To drugie Donatan & Cleo osiągnęli. A tak wyrazisty i udany show nie zdarzył się nam tam od wielu lat. I z tego pozostało nam się cieszyć.

W DRODZE NA DNO

W niektórych przypadkach przysłowiowa „pięciominutowa sława” przeciąga się do 15 minut. Jednak im wyżej celebryta dotarł, tym spada z większym hukiem. Powody mogą być rozmaite, jednak najczęstszy to utrata zainteresowania odbiorców, związana z medialnym wypaleniem. Wiele z przedstawionych poniżej osób, jest w drodze do katastrofy.

doda_1_021012

fot. Marcin Gregorczyk (Wideoportal.pl)

Doda to najlepszy przykład na to, jak skutecznie można zmarnować świetnie zapowiadającą się karierę. Jej podstawowym błędem stało się przemożne pragnienie taniej, celebryckiej popularności, bycie na ustach wszystkich, taplanie się we fleszach aparatów na imprezowych ściankach. Czy ktoś jeszcze pamięta, że ona kiedyś śpiewała, i to całkiem nieźle? Jeśli wybiera się skandal to jako formę promocji swojego dzieła lub produktu, na przykład nowej płyty. Skandal tylko po to, aby powstało puste zamieszanie, jest bezcelowy. Wywoływanie kontrowersji przez kogoś, kto uważa się za artystę, jest jak błagalne wołanie: „zobaczcie mnie, jeszcze żyję!”. Doda posunęła się za daleko bijąc się w ubikacji z Agnieszką Szulim. Sama skazała się na publiczny ostracyzm. Zostało jej tylko biadolenie nad swoim losem w nielicznych gazetach, które jeszcze chcą z nią rozmawiać. I robienie zdjęć swoich sztucznych wdzięków. A to na wielką karierę królowej, która chciała być tylko jedna, jest zdecydowanie za mało.

siwiec_natalia_patoleta_robert_2_221012fot. Andrzej Sałkiewicz

Natalia Siwiec jest osobą, na którą miło się patrzy. Od tego zaczęła i na tym skończy, bo nie ma nic innego do zaproponowania. Nie można funkcjonować do końca życia jako Miss Euro 2012. I tak jak na osobę z kompletnie bezbarwną osobowością i pozbawioną jakiegokolwiek talentu, osiągnęła całkiem sporo. Wystąpiła w „Playboyu”, wzięła udział w „Tańcu z gwiazdami” i miała swoje reality show. A czy zawdzięcza to tylko sobie, to zupełnie inny temat. Szybko zorientowano się, że z Natalii za dużo wycisnąć się nie da. Tańczyła jak drewniany kołek, zaś drugi program z jej udziałem okazał się toporny, żenujący , ale przede wszystkim przeraźliwie nudny. Z pewnością wystąpi jeszcze w niejednej sesji zdjęciowej. Mam tylko nadzieję, że nie zobaczymy jej więcej w żadnej reklamie środków typu krem do wybielania odbytu.

Kuba Wojewódzki podzieli los praktycznie nie istniejącego już w mediach Szymona Majewskiego. Showman (bo przecież już od dawna nie dziennikarz) zachorował na rodzaj medialnej schizofrenii. W swoim programie przymilał się do osób, które potem wyśmiewał w gazecie albo w internecie. Jednak jego problem polega na czymś innym. Przede wszystkim przestał być zabawny, a stał się irytujący. Śmiał się z innych, a potem pokazywał, że do siebie samego nie ma dystansu. To nie narkotyki, ale showbiznes przeżarł mu mózg. Od jakiegoś czasu zaczął użalać się nad sobą i robić z siebie ofiarę. Zapomniał o powiedzeniu „kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”. Gwoździem do trumny jest spadająca oglądalność jego show. Kuba prezentuje obecnie poziom swoich gości, bohaterów niskich lotów reality show – Trybsona i Elizy. Życzę powodzenia, bo będzie potrzebne całej trójce.

Nie lepiej wygląda sytuacja aktorów serialowych. Odchodzi w zapomnienie kolejna wyeksploatowana postać. Najpierw Borys Szyc grał wszędzie gdzie się dało, potem z każdej lodówki wyskakiwał Tomasz Karolak (i nie mam na myśli reklamowanej przez niego wódki). Teraz podobną sytuację mamy z Piotrem Adamczykiem. Był już Chopinem i dwukrotnie Karolem (papieżem Janem Pawłem II oraz kochankiem z filmu Ilony Łepkowskiej). Na dodatek męczy nas regularnie w kolejnych spotach reklamowych jednego z banków. Nastąpił przesyt Adamczykiem. Wielu widzów widząc go niemalże wszędzie, dostaje odruchu wymiotnego. Przejadł się do tego stopnia, że TVN zaledwie po pierwszej serii postanowił zakończyć swój hit sezonu – serial o tytule (nomen omen) „Sama słodycz”, z Piotrem w roli głównej. Zdecydowanie tej blond słodyczy widzowie mieli już dosyć.

mucha_anna_160113fot. Marcin Gregorczyk (Wideoportal.pl)

Nieco odmienna sytuację mamy z aktorkami-amatorkami, które kiedyś znane były z telenoweli wszech czasów – „M jak miłość”. A dzisiaj zajęte są rodzeniem i wychowywaniem potomstwa. W tej roli zdecydowanie najlepiej radzi sobie Anna Mucha. Z drapieżnej, wyzywającej celebrytki, przekształciła się w zaradną matkę. Taką, co to nie waha się zareklamować wszystkiego, aby tylko przyniosło pieniądze. W gorszej sytuacji jest Kasia Cichopek. Aż tyle propozycji reklamowych nie dostaje. Ostatnio ponoć tak przesadziła z odchudzaniem, że w końcu trafiła pod szpitalną kroplówkę. Obie panie powinny zdecydowanie intensywniej myśleć o przyszłości. W końcu propozycje reklamowe się skończą, tak samo jak pomysły w mediach na kolejne plotki (bo ile można pisać o przewijaniu dziecka i robić ustawkowe zdjęcia ze spacerów). A i „M jak miłość” nie będzie trwała wiecznie. Celebrytką, tak samo jak „sexy mamą”, nie można być do końca życia. Trzeba znaleźć inny sposób na siebie.

szostak_karolina_040313fot. Marcin Gregorczyk (Wideoportal.pl)

Na koniec trzy panie, których akcje rosną. Świetlana przyszłość czeka Ewę Farną, Joannę Moro i niedocenianą jeszcze Karolinę Szostak. Wszystkie trzy są diametralnie od siebie różne, ale łączy je naturalność, prawdziwość i spontaniczność. Takie cechy, które obce są wielu celebrytkom myślącym tylko o tym, w jaki sposób po raz kolejny zaistnieć i przyciągnąć uwagę publiczności. Ewa to jedna z największych muzycznych karier ostatnich lat i to w dwóch krajach jednocześnie – Polsce i Czechach (co od upadku komuny zdarzyło się po raz pierwszy). Posiada talent na miarę dziesięciu Dod. Joanna już wkrótce z powodzeniem odnajdzie się w nowym serialu (a propozycji ma wiele). Zwracam szczególną uwagę zwłaszcza na Karolinę, która niesłusznie znana jest głównie z imponującego biustu. Ta pani ma jeszcze wiele do zaoferowania.

Należy cenić osoby, które nie wywyższają się, nie pomiatają ludźmi i nie udają kogoś innego. Ewa, Joanna i Karolina są przeciwnościami typowych celebrytek pchających się przed kamerę i aparat. I właśnie dlatego przed nimi jeszcze wiele sukcesów.

Tutaj znajdziesz wywiad z Karoliną Szostak o skandalu z biustem na wizji.